Mój strach jest olbrzymi i sprytny.
Nigdy go nie widać, dobrze potrafi się ukryć skubany, albo to ja
jestem zbyt dumna by go pokazać.
Być może jedno i drugie.
Nie wiem jakie szarpią nim pobudki, bo
serce innych ludzi potrafi bić szybciej na widok drugiego człowieka,
ja się wstydzę miłości. Miłość to uzależnienie. Miłość to
upokorzenie. Obrzydza mnie myśl, że mogłabym zachowywać się
irracjonalnie, biegać za kimś z wywieszonym językiem,
zarumienionymi policzkami i świecącymi oczami. A on by patrzył na
mnie z satysfakcją myśląc tak mam ją już całą w sidłach
swych, jest jak zwierze. Tak jestem zwierzęciem, tygrysem ponoć.
Duma. Ja zawsze będę tylko swoja i dla siebie.
Do tej pory grałam w otwarte karty, bo
co na sercu to na języku. Teraz muszę obrać inną taktykę, być
bardziej przebiegłą, żmijowatą. Ludzie obracają szczerość
przeciwko mnie i tratują mnie swoimi kłamstwami.
Nie będę ofiarą, włożę w pracę
nad sobą jeszcze więcej pracy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz