Jestem zmęczona
ludźmi i sobą też jestem zmęczona i nienawidzę konfliktów i
boję się mówić swoje zdanie bo to doprowadza do konfliktów, a ja
w konfliktach nie zachowuję się tak jakbym chciała. W ogóle nie
zachowuję się tak jakbym chciała, w głowie krążą mi myśli
samobójcze, napuchłe od jadu. Toksyna buzuje mi w żyłach, jestem
jak skaza, jak rak. Nie czuje się bezpiecznie. Ciągle się boję,
mam koszmary, boli mnie wszystko, płaczę bez powodu już kilka
miesięcy. Nie czuję się atrakcyjna, nie czuję się w ogóle. I
boję się ich, ludzi się boję i gdy tylko zaczynam z nimi
rozmawiać a oni słowami wyciągają mnie z mojego świata, świata
w którym jestem tym kim chce być, nie sobą, to paraliżuje mnie
strach i uciekam do domu i płacze bo bardzo bym chciała być taka
zabawna, roześmiana, pewna siebie, a jestem tchórzem, jestem jak
świeczka palę się jasno, wszyscy mnie widzą, a gdy tylko ktoś
zwróci na mnie uwagę to gasnę. I uciekam do domu i płacze i tak mam problemy z utrzymywaniem kontaktu z ludźmi.
Nie ma we mnie nic, absolutnie nic dobrego.
Nie ma we mnie nic, absolutnie nic dobrego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz