czwartek, 19 listopada 2015
Myśli pełno było wtedy w głowach naszych i niebo płakało i my płakałyśmy wtedy jakaś papka emocjonalna, bagno wciągało nas, dławiłyśmy się plułyśmy się słowami gorzkimi które nie chciały nam przejść przez gardło, a na języku smak ich zostawał długo po ich wypowiedzeniu. Spontaniczne podróże pociągiem, wino albo wódka, albo wino i wódka i papierosy jeszcze wtedy pod pomnikiem i zimno było cholernie, bo to był chyba listopad, albo grudzień i śnieg prószył troszkę z nieba i szłyśmy te czterdzieści pęić minut do galerii do kina konkretnie i wracałyśmy te czterdzieści pięć minut do domu po dwudziestej trzeciej na zegarze było. Słuchałyśmy głupich piosenek i głupie filmy oglądałyśmy i kochałyśmy to bardzo, boże ile łez wtedy było, ile kawy, ile alkoholu, przeterminowanych uczuć, chorób, ale jak piękne te czasy były, potem popsuło się bo tak to się kończy jak się żmiję wpuszcza do gniazda.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz